Patroni

Św. Wiktoria

Wiktoria pochodziła z bogatej, patrycjuszowskiej rodziny. Narzeczonego miała poganina Eugeniusza, który tak jak ona pochodził ze starożytnego rodu Sabinów. Kiedy Wiktoria przyjęła potajemnie wiarę chrześcijańską, narzeczony doniósł o tym kapitolińskiemu kapłanowi Juliuszowi, ten zaś nakłaniał ją do złożenia hołdu bogini Dianie. Wiktoria odmówiła, pozostając wierną Chrystusowi, za co została skazana na śmierć. Jako obywatelka Rzymu została skazana na „śmierć od miecza”, podobnie jak święty Paweł. Jak podają źródła wyrok został wykonany 18 grudnia 253 roku. Diecezja obchodzi jej uroczystość 11 listopada.

Bł. O Honorat Koźmiński

Koźmiński Florentyn Wacław Jan Stefan w Zakonie O. Honorat, urodził się 16 października 1825 roku w Białej Podlaskiej. Po burzliwej młodości nawrócił się i w 1848 r. wstąpił do Zakonu Kapucynów w Warszawie. Święcenia kapłańskie przyjął 27 grudnia 1852 r. Pracował w Warszawie, Zakroczymiu i zesłany przez carat, w Nowym Mieście. Duszpasterzując poprzez konfesjonał założył 26 bezhabitowych Zgromadzeń Zakonnych, z tego działa obecnie 17. Zmarł w opinii świętości 16 grudnia 1916 roku w Nowym Mieście. 16 października 1988 r. papież Jan Paweł II dokonał jego beatyfikacji.

Błogosławieni związani z Diecezją

Bł. Bolesława Maria Lament (1862-1946)

Urodziła się 3 lipca 1862 r. w Łowiczu. Lata dzieciństwa i młodości błogosławionej Bolesławy przypadły na okres szczytowego antagonizmu narodowo-wyznaniowego panującego po upadku powstania styczniowego. Po ukończeniu rosyjskiego progimnazjum w Łowiczu i uzyskaniu pełnych kwalifikacji krawieckich w Warszawie, otworzyła pracownię krawiecką w rodzinnym mieście. Pracując zawodowo, prowadziła głębokie życie wewnętrzne pod kierunkiem ks. Antoniego Chmielowskiego, wikariusza kolegiaty łowickiej. W dwudziestym drugim roku życia wstąpiła do Zgromadzenia Rodziny Maryi w Warszawie.

Po kilku latach wypełnionego wiernością życia zakonnego, doświadczyła wewnętrznej niepewności co do wyboru zgromadzenia. Po wygaśnięciu ślubów czasowych, za radą spowiednika, opuściła Zgromadzenie Rodziny Maryi z zamiarem wstąpienia do zakonu klauzurowego. Wstąpienie pragnęła poprzedzić rekolekcjami, podczas których spotkała się ze sprzeciwem rekolekcjonisty odnośnie jej życiowej decyzji. Rekolekcjonista wskazał jej pracę społeczno-religijną wśród dzieci i młodzieży narażonej na utratę wiary i katolickiego ducha jako pilniejszą dziedzinę odpowiedzialności.

Błogosławiona Bolesława od początku swego życia doświadczyła rzeczywistości podzielonego chrześcijaństwa. Głęboko przejęta Chrystusową modlitwą „aby wszyscy stanowili jedność” boleśnie przeżywając fakt rozdarcia Kościoła, pragnęła podjąć działalność zmierzającą do pojednania Kościoła rzymskokatolickiego z Kościołem prawosławnym. W ówczesnych warunkach, bez ryzyka narażenia wolności, a nawet życia, było to niemożliwe. Jednak jej miłość do Boga i gotowość na każdą ofiarę, aby tylko pomóc ludziom się zbawić, była większa od obiektywnych przeszkód.

Bolesława kierowana odpowiedzialnością za katolickie wychowanie polskiej młodzieży żyjącej na Białorusi, opuściła w 1903 r. ziemię ojczystą i udała się do Mohylewa. Błogosławiona Bolesława, pragnąc rozszerzyć działalność zgromadzenia, zapewnić siostrom zdobywanie uniwersyteckiego wykształcenia i uzyskać kościelne zatwierdzenie zgromadzenia, w 1907 r. z całą wspólnotą zakonną przeniosła się do Petersburga, ówczesnej stolicy Rosji i siedziby arcybiskupów mohylewskich.

Pełniąc przez 30 lat obowiązki przełożonej generalnej zgromadzenia błogosławiona Bolesława miała duży wpływ na utrwalenie w nim idei ekumenicznych i misyjnych. Łaskę ekumenicznego i misyjnego powołania ceniła jako największy dar Opatrzności Bożej. W 1935 r. ze względu na podeszły wiek i słabnące zdrowie zrzekła się urzędu przełożonej generalnej.

W dalszym ciągu jednak bardzo czynnie angażowała się w działalność zgromadzenia, szczególnie w Białymstoku. Zmarła 29 stycznia 1946 r. Relikwie Błogosławionej Bolesławy, otoczone wielką czcią wiernych, spoczywają w kaplicy Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny, noszącej tytuł Sanktuarium Bł. Bolesławy w Białymstoku przy ul.Stołecznej 5. Liturgiczne wspomnienie obchodzone jest 29 stycznia.

Bł. Franciszka Siedliska (1842-1902)

Franciszka Siedliska urodziła się 12 listopada 1842 r. w zamożnej rodzinie ziemiańskiej, w Roszkowej Woli koło Rawy Mazowieckiej.Na chrzcie św. otrzymała imiona Franciszka Józefa. Jej rodzice Adolf i Marianna Cecylia z Morawskich zadbali o wszechstronne wykształcenie swojej córki, oprócz guwernantek miała także nauczycielki muzyki i tańca. Ojciec marzył o karierze artystycznej dla ukochanej córki. Nie troszczyli się natomiast wcale o sprawy wiary i życia wewnętrznego – byli bowiem obojętni religijnie. Franciszka żyła w dostatku i wygodzie, „w domu, gdzie Bóg nie był Panem” – jak sama napisała po latach.

Lata jej dzieciństwa wypełniła ciężka choroba kręgosłupa. Wyjeżdżała na leczenie do najsłynniejszych miejscowości uzdrowiskowych Austrii, Niemiec, Francji i Szwajcarii. Pomimo tego ciągle odczuwała silne bóle, które w miarę upływu czasu przerodziły się w chorobę chroniczną. Nieśmiała, łagodna, ciągle cierpiąca, już w wieku 8 lat pragnęła wstąpić do klasztoru, jednak sprzeciw ojca, który marzył dla niej o karierze artystycznej, opóźnił tę decyzję.

W 1864 w Cannes złożyła prywatny ślub czystości i zdecydowanie sprzeciwiła się planom matrymonialnym snutym przez ojca. Jej zamiarem było całkowite poświęcenie się Bogu. Przyrzekła jednak ojcu, że pozostanie z rodziną, dopóki on będzie żył. Adam Siedliski powrócił przed śmiercią do zaniedbanych praktyk religijnych i umarł pojednany z Bogiem w 1870 r. Franciszka została zakonnicą w tym samym roku. Najpierw była tercjarką franciszkańską, potem utworzyła i zorganizowała nowe zgromadzenie zakonneNajświętszej Rodziny z Nazaretu – nazaretanki. W 1873 przybyła do Rzymu i przedstawiwszy Piusowi IX projekt swego dzieła otrzymała błogosławieństwo.

Ponieważ w kraju, po kasacie zakonów oficjalna działalność nie była możliwa, w 1875 roku powstał w Rzymie pierwszy dom zakonny nowego zgromadzenia. Założycielka przybrała imię Maria od Pana Jezusa Dobrego Pasterza. Od tego czasu pochłonięta organizowaniem zgromadzenia, kształtowaniem jego duchowości, wytyczaniem celów i zadań apostolskich – ku zdumieniu wielu osób – odzyskała zdrowie i siły. W pracach organizacyjnych wspomagali ją ojciec jezuita Laurencot i zmartwychwstaniec ojciec Semenenko, który ułożył pierwszy projekt reguły Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu. W 1881 powstał dom zakonny w Krakowie, gdzie siostry otaczały opieką pracujące dziewczęta. Zgromadzenie podjęło pracę w szkołach, sierocińcach, ochronkach, internatach. Służyło moralności i religijnemu odrodzeniu rodziny. Wychodziło też naprzeciw każdej ludzkiej biedzie moralnej i materialnej.

Siostry otaczały swą opieką ludzi biednych, chorych, samotnych oraz niepełnosprawnych. Troszczyły się o wychowanie, zwłaszcza religijne dzieci zaniedbanych. Zajmowały się samotnymi matkami i broniły życia nienarodzonych. W 1885 roku kierownik Misji Polskiej w Ameryce poprosił Marię, aby zaopiekowała się przebywającymi tam Polakami. Chociaż Zgromadzenie miało wówczas jedynie 22 siostry, Założycielka zabrała połowę z nich na drugi kontynent. Nowe placówki powstały też wkrótce we Francji i Anglii.

Siostry pomagały emigrantom w prowadzeniu życia religijnego, zapewniały opiekę chorym w szpitalach, dzieciom w tworzonych przez siebie ochronkach, stały na straży ducha narodowego i ojczystego języka. Obejmowały swą serdeczną troską nie tylko Polonię, ale wszystkich potrzebujących pomocy. Błogosławiona Maria zmarła 21 listopada 1902 r. w Rzymie. Dnia 23 kwietnia 1989 r. w Rzymie beatyfikował ją Jan Paweł II Liturgiczne wspomnienie obchodzone jest 25 listopada.

Bł. Matka Marcelina Darowska (1827-1911)

Marcelina z Kotowiczów Darowska urodziła się 16 stycznia 1827 r. w Szulakach na Ukrainie w diecezji łucko-żytomierskiej, jako piąta z siedmiorga rodzeństwa. Inteligentna i zdolna, gdy ukończyła 12 lat rodzice oddali ją na międzynarodową pensję w Odessie. Kiedy wróciła do rodzinnych Szulak stała się prawą ręką ojca w zarządzaniu majątkiem.

Potrzeby mieszkańców wsi poznawała w osobistym z nimi kontakcie, co umożliwiło jej pracę charytatywną: wspomagała potrzebujących, odwiedzała chorych, a dzieci wiejskie zbierała na nauczanie katechizmu.

Od wczesnego dzieciństwa w pięknie przyrody odczytywała miłość Boga Stworzyciela. W ?Autobiografii? pisze: ?Czułam, że Bóg Ojcem naszym, że wszyscy ludzie braćmi sobie i żeśmy do miłości i do szczęścia stworzeni?. Wprawdzie bardzo pragnęła życia zakonnego, ale uległa prośbom ciężko chorego ojca i w 1849 roku wyszła za mąż za Karola Darowskiego, właściciela majątku na Podolu.

Zaraz po ślubie młoda para udała się do Częstochowy, ażeby Pani Jasnogórskiej powierzyć swój los i złożyć Jej jako wotum obrączki ślubne. Marcelina Darowska z poświęceniem i miłością spełniała obowiązki żony i matki dwojga dzieci: Józia i Karolci. Jednak szczęście rodzinne trwało bardzo krótko. Nagle na tyfus umiera mąż Karol arowski (1852), a w kilka miesięcy a potem dwuletni synek.

Zbolała, ale zgodzona z wolą Bożą zrozumiała, że ?Bóg wymaga od niej ofiary, że droga zakonna jest jej przeznaczeniem?. Wówczas zrobiła ślub: ?nie należenia nigdy już więcej do stworzenia?. Bolesne przeżycia nadwyrężyły zdrowie Marceliny i rodzina skłoniła ją do wyjazdu na kurację za granicę. Po przyjeździe do Rzymu poznała o. Hieronima Kajsiewicza CR, wybitnego kaznodzieję i działacza patriotycznego, oraz Józefę Karską, którzy planowali założenie zgromadzenia żeńskiego dla wychowania i kształcenia młodych dziewcząt. Po odprawieniu rekolekcji złożyła na ręce o. Kajsiewicza (1854r.) prywatny ślub czystości i posłuszeństwa i postanowiła przyłączyć się do tworzącego się zgromadzenia.

Musiała jednak wrócić do kraju i po załatwieniu spraw rodzinnych, razem z córeczką Karoliną przybyła do Rzymu (1857r.), gdzie na via Paolina 30 rozpoczęło się wspólne życie pierwszych kandydatek Zgromadzenia Sióstr Niepokalanego Poczęcia NMP, którego zadaniem jest praca wychowawcza i dążenie do uświęcenia rodziny. Niestety Darowska nie mogła jeszcze pozostać na stałe w Rzymie i po kilku miesiącach musiała wyjechać.

Tymczasem 11 października 1860 roku, pierwsza przełożona, Józefa Karska, wyniszczona przez gruźlicę umiera. Wówczas o. Hieronim Kajsiewicz wzywa M.Darowską do Rzymu, która po odprawieniu rekolekcji pod jego kierunkiem, dnia 3 stycznia 1861 roku składa wieczyste śluby zakonne i obejmuje obowiązki przełożonej nad czteroosobową wspólnotą.

Tak Matka J. Karska jak Matka M. Darowska była przekonana, że Zgromadzenie w tym czasie powinno pracować nad wychowaniem młodego pokolenia przede wszystkim w kraju ojczystym, gdzie trzej zaborcy dążyli do wynarodowienia zwłaszcza młodzieży. Po uzyskaniu Dekretu Pochwalnego od Stolicy Apostolskiej, przenosi małą wspólnotę na Podole do Jazłowca (1863r.) i tam zakłada szkołę wraz z internatem dla dziewcząt. Kilka miesięcy później otwiera bezpłatną szkołę elementarną dla dzieci rodzin polskich i ukraińskich z Jazłowca i okolicy, w której obejmuje osobiście katechizację.

Matka Marcelina jest autorką Konstytucji Zgromadzenia opartych na Regule zmartwychwstańców, które zostały zatwierdzone przez Stolicę Apostolską w 1886r. Wkrótce powstały nowe domy – Jarosław (1875),Niżniów (1883), Nowy Sącz (1897), Słonim (1907) iSzymanów (1908). M. Darowska borykała się z ogromnymi trudnościami, nie tylko materialnymi i politycznymi. Tworzony przez nią system wychowawczy i program nauczania napotykał na opory wielu osób.

Nowym była zdecydowana polskość wychowania w epoce, gdy język i moda, przeważnie francuskie niszczyły obyczaje i zdrowy patriotyzm. Poleciła siostrom uczyć dzieci samodzielnego myślenia poprzez nauczanie metodą dialogu. Nowym było rzucone przez nią hasło pracy nie tylko ?dla ludu?, ale ?z ludem?. Dlatego otaczała szczególną troskliwą opieką uczennice szkół elementarnych, przyjmując do nich tak Polki jaki Ukrainki.

Matka Marcelina Darowska zmarła w Jazłowcu 5 stycznia 1911 roku. Na jej pogrzebie arcyb. Józef Teodorowicz powiedział: ?Ona nie tylko wpatrywała się w Chrystusa (…) On w niej żył i przez nią działał?. Siostry niepokalanki zmuszone zostały opuścić Jazłowiec w 1946 roku pozostawić grób swojej założycielki, ale miejscowa ludność przechowała o niej pamięć i strzegła grobowca gdzie była pochowana.

Kult prywatny istniejący wśród wiernych skłonił Zgromadzenie do starań o rozpoczęcie procesu informacyjnego. Wypadki II wojny światowej przerwały wszelkie prace i dopiero w 1946 roku Stolica Apostolska wyraziła zgodę na prowadzenie procesu. Dnia 15 grudnia 1994 roku Jan Paweł II ogłosił dekret o heroiczności cnót służebnicy Bożej Marceliny z Kotowiczów Darowskiej, a 25 czerwca 1996r. dekret cudownym uzdrowieniu za jej przyczyną Bernarda Jirnov.

Dnia 6 października 1996 r. w Rzymie beatyfikował ją Jan Paweł II
Liturgiczne wspomnienie obchodzone jest 5 stycznia.

Święty Stanisław Papczyński (1631-1701)

Urodził się 18 maja 1631 r. w Podegrodziu k. Starego Sącza w chłopskiej rodzinie, otrzymując na chrzcie imię Jan. Jak każde wiejskie dziecko podgórskich terenów, zaczął swoje dorastanie w jak najbardziej zwykły sposób – pasąc owce na łąkach. Opanowując żywy temperament i pokonując trudności związane z pochodzeniem społecznym zdobywał tajniki wiedzy kolejno w: Podegrodziu, kolegium jezuitów w Jarosławiu, kolegium pijarskim w Podolińcu i kolegiach jezuickich we Lwowie i w Rawie Mazowieckiej.

Mając niezłe wykształcenie posiadał otwartą drogę do kariery społecznej. Podjął jednak decyzję służenia Bogu w zakonie pijarów. 2 lipca 1654 r. rozpoczął nowicjat, przyjmując imię Stanisław od Jezusa i Maryi. Pijarzy byli wówczas młodym, świeżo przybyłym do Polski zakonem. O wstąpieniu do nich zadecydował maryjny charakter zakonu.

W 1656 r. o. Papczyński złożył śluby zakonne, a w pięć lat później przyjął święcenia kapłańskie. Oddał się z zapałem pracy duszpasterskiej i wychowawczo-naukowej. Stał się też cenionym kaznodzieją oraz spowiednikiem. Z jego mądrości korzystała elita umysłowa Warszawy. Był m.in. spowiednikiem nuncjusza Antoniego Pignatellego, późniejszego papieża Innocentego XII.

Pomimo dużych sukcesów jego życie w zakonie stało się napięte przez fakt, że nie zgadzał się z tendencją łagodzenia reguły przez część zakonników. Wzrastała w nim też myśl założenia nowego zakonu, który by odpowiadał potrzebom polskiego społeczeństwa. Na własną prośbę został więc zwolniony w 1670 r. ze ślubów i niedługo potem przystąpił do nowego dzieła. W roku 1671 przywdział biały habit na cześć Niepokalanego Poczęcia Maryi i opracował „Regułę życia” dla przyszłego zakonu.

W tym czasie napisał też dzieło ascetyczne „Templum Dei Mysticum” dla ludzi świeckich. Był to wynik jego przekonania, że nie tylko kapłani i osoby zakonne są wezwani do świętości. Dzieło to stało się jednym z najwybitniejszych w literaturze ascetycznej XVII w. Nie było zresztą jedynym jego autorstwa.

Pierwszy dom swojego instytutu zorganizował w 1673 r. w Puszczy Korabiewskiej k. Skierniewic. Przybyły na wizytację bp Jacek Święcicki zaaprobował wspólnotę żyjącą pod przewodnictwem o. Papczyńskiego. Datę tego wydarzenia (24 X 1673) uważa się za początek zakonu marianów. Z kolei bp poznański Stefan Wierzbowski, udzielając poparcia o. Stanisławowi, zaprosił go do Góry pod Warszawą, gdzie organizował właśnie święte miasto Mazowsza, tzw. Nową Jerozolimę.

Tutaj marianie rozwinęli działalność apostolską wśród przybywających pielgrzymów, jak i w okolicznych parafiach. Sam o. Papczyński przemierzał okoliczne parafie głosząc kazania, katechizując i słuchając spowiedzi. Ta praca apostolska (jak ją nazwał założyciel marianów – pomoc proboszczom), stała się jednym z trzech celów nowego zakonu. Dwa pierwsze to: szerzenie czci Matki Bożej Niepokalanej i modlitwa za dusze czyśćcowe.

Z tą drugą wiązała się pewna łaska – o. Stanisław miewał, bowiem wizje czyśćca, w których zmarli prosili go o modlitwę. Sam uczestniczył też jako kapelan w wyprawie przeciw Turkom na Ukrainie i widział, jak żołnierze giną bez przygotowania. Sprawa modlitwy za zmarłych leżała mu mocno na sercu. Sława jego świętości rozchodziła się szybko w okolicy, tak że wielkim szacunkiem darzył go nawet sam król Jan III Sobieski, który przyjął marianów pod swoją protekcję.

Wiele kontrowersji wywołał natomiast pierwszy z celów zakonu. Prawda o Niepokalanym Poczęciu Maryi nie była wówczas jeszcze ujęta w dogmat, a teologowie dzielili się na jej zwolenników i przeciwników. Zakon Marianów był pierwszym w Kościele, który nosił takie wezwanie, jest zatem zrozumiałe, że nie przez wszystkich był mile widziany. W takim niezbyt sprzyjającym klimacie trzeba było jednak starać się o zatwierdzenie papieskie ? marianie mieli bowiem dotąd jedynie aprobatę diecezjalną.

O. Stanisław wysłał w tym celu do Rzymu młodego o. Joachima od św. Anny Kozłowskiego. Udało się mu uzyskać aprobatę papieską, jednak nie na regułę o. Papczyńskiego, a na ,,Regułę 10 cnót Najświętszej Maryi Panny”. Wkrótce marianie, już jako zakon na prawie papieskim (od 1699), na czele z Założycielem, złożyli uroczyste śluby na nową regułę.

Od 1695 r. o. Papczyńskiego stopniowo opuszczały siły. Wkrótce nawiedziła go ciężka, wyniszczająca organizm choroba. 17 września 1701 r. przyszedł dla niego moment rozstania się z tym światem. Wcześniej przyjął jeszcze sakramenty z rąk pierwszego wyświęconego w zakonie kapłana ? o. Józefa od Wszystkich Świętych. Udzielił też błogosławieństwa swoim synom zakonnym, otaczającym jego łoże, i wezwał ich do wiernego przestrzegania reguły oraz gorliwego niesienia pomocy zmarłym. Został pochowany w kościele Wieczerzy Pańskiej w Górze Kalwarii. W 1992 r. zatwierdzono dekret o heroiczności jego cnót.

12 lutego 2007, w związku z planowaną beatyfikacją, dokonano kanonicznej ekshumacji jego ciała. Znaleziono cały szkielet oraz kawałek habitu, którym był przykryty. Część kości zostało wyjętych na relikwie, reszta pozostała w grobie, głównym relikwiarzu Stanisława Papczyńskiego. Relikwie wyjęte z grobu zostaną przekazane parafiom, które wybudują kościoły pod jego wezwaniem. Przy okazji marianie wykonają renowację sarkofagu, który ma już 250 lat. Beatyfikacja Stanisława Papczyńskiego odbyła się 16 września 2007 w Licheniu. Uroczystości przewodniczył kardynał Tarcisio Bertone, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej. Kanonizowany został przez Ojca świętego Franciszka 5 czerwca 2016 r. w Rzymie.

Męczennicy z Diecezji łowickiej wśród 108 błogosławionych

Błogosławiony ks. Michał Wożniak (1875-1942)

Żył w latach: 1875-1942. Proboszcz parafii św. Wawrzyńca w Kutnie, gorliwy duszpasterz, animator duszpasterstwa młodzieży, założyciel ośrodka salezjańskiego na terenie swojej parafii (Woźniaków). Wraz ze swoim wikariuszem Ks. Michałem Oziębłowskim został aresztowany przez Niemców. Po ośmiu miesiącach od aresztowania, 16 maja 1942 r. poniósł śmierć w Dachau z wyczerpania i nieludzkiego traktowania.

„Po kilku dniach tortur ks. prałat zmarł. Był to kapłan Boży, mąż prawy, bojący się nieprawości i chodzący drogami prostymi. Myślę, że była to piękna męczeńska śmierć, na którą sobie zasłużył pobożnym i świątobliwym życiem ks. dziekan Michał Woźniak. Przygotowywał się do niej przez długie lata, a szczególnie przez lata wojny” (ks. Tadeusz Rulski).

Jest w gronie 108 męczenników, nazistowskiego terroru, zamordowanych przez niemieckiego okupanta podczas II wojny światowej. Zostali oni beatyfikowani przez Jana Pawła II w Warszawie w dniu 13 czerwca 1999r.

Liturgiczne wspomnienie obchodzone jest 12 czerwca.

Błogosławiony ks. Michał Oziębłowski (1900 – 1942)

Żył w latach 1900 ? 1942. Apostoł i opiekun najbiedniejszych. Jakowikariusz parafii św. Wawrzyńca w Kutnie wraz ze swoim proboszczem Ks. Michałem Woźniakiem został aresztowany i uwięziony w październiku 1941r. w obozie w Dachau, gdzie w wyniku maltretowania i głodu zmarł 31 lipca 1942r.Pozostając pod wrażeniem jego postawy, po zakończeniu wojny dwaj współwięźniowie odszukali najbliższą rodzinę ks. Michała, by im powiedzieć, że do końca pobytu w obozie w sposób niezwykły służył więźniom jako kapłan, okazując heroiczną miłość Boga i bliźniego aż do śmierci.

Jest w gronie 108 męczenników, nazistowskiego terroru, zamordowanych przez niemieckiego okupanta podczas II wojny światowej. Zostali oni beatyfikowani przez Jana Pawła II w Warszawie w dniu 13 czerwca 1999r. Liturgiczne wspomnienie obchodzone jest 12 czerwca.

Błogosławiony ks. Michał Oziębłowski (1900 – 1942)

Kapłan pochodzący ze Zdun (k. Łowicza), zamordowany w obozie koncentracyjnym w Dachau (Niemcy) 13 września 1942 r., w wieku 34 lat, miał 11 lat profesji zakonnej i 6 lat kapłaństwa. Franciszek, urodzony 26.02.1908 r. w Zdunach, wstąpił w młodym wieku do Seminarium Zgromadzenia Księży Orionistów w Zduńskiej Woli. Pierwsze lata swego życia spędził Franciszek w środowisku rodzinnej miejscowości pod czujnym okiem kochających rodziców Rozalii i Jana, w dobrym towarzystwie jedenaściorga rodzeństwa.

Po ukończeniu liceum i przebytych studiach filozoficznych, w 1931r. wyjeżdża do Włoch, do Tortony, aby odbyć nowicjat i studiować teologię. Cztery święcenia niższe otrzymał Franciszek w Tortonie w 1935r. Tam też Franciszek przyjął diakonat 17 marca 1936r. i prezbiterat 6 czerwca 1936r. z rąk biskupa Melchiori w Tortonie. Ks. Franciszek odprawił swą Mszę Prymicyjną w Małym Kottolengo w Genui-Castagna, w instytucie dla ciężko chorych, gdzie jednocześnie był formatorem tzw. „dorosłych powołań”. Powracając do Polski w grudniu 1937 roku, Ks. Franciszek kontynuował swoją działalność jako wychowawca w gimnazjum w Zduńskiej Woli.

Latem 1939r. został wysłany do Parafii we Włocławku. Tutaj zastały go okrucieństwa wojny, które rozpoczęły się inwazją Niemiec w dniu 1 września 1939r. Okupacja faszystowska przekształciła się szybko w prześladowanie religijne. 7 listopada 1939r. Ks. Drzewiecki wraz z całym duchowieństwem Diecezji Włocławskiej, łącznie z klerykami i Biskupem Michałem Kozalem, zostali aresztowani i umieszczeni w więzieniu. Rozpoczęła się długa „Droga Krzyżowa” upokorzeń i cierpień. Włocławek, Ląd, Szczyglin, Sachsenhausen i w końcu Dachau. Współtowarzysze obozowi wspominają go jako „człowieka, który budował swą uprzejmością i troskliwością”, jak to mówił o nim Ks. F. Korszyński.

Internowany w Dachau 14 grudnia 1940r., Ks. Franciszek Drzewiecki, po dwóch latach wyrzeczeń, poświęceń i ciężkich prac obozowych, zostaje przeznaczony, wraz z „transportem inwalidów” w dniu 10 sierpnia 1942r. do komory gazowej w Zamku Hartheim, w pobliżu Linz. Zginął 13 września 1942r. „Był świadomy, że idzie na śmierć. Kiedy go zabierano, jeszcze zapukał do okna mojej izby. Zsunąłem się z piętrowego łóżka i zobaczyłem ks. Drzewieckiego. Powiedział do mnie: „Józiu, żegnaj! Odjeżdżamy”. Z wrażenia zachwiałem się. Widząc to, odezwał się: „Nie miej żalu. My dziś, jutro ty. To wszystko za Kościół i za Ojczyznę” (ks. Józef Kubicki).

Jest w gronie 108 męczenników, nazistowskiego terroru, zamordowanych przez niemieckiego okupanta podczas II wojny światowej. Zostali oni beatyfikowani przez Jana Pawła II w Warszawie w dniu 13 czerwca 1999r.

Liturgiczne wspomnienie obchodzone jest 12 czerwca.

Błogosławiony O. Florian Stępniak (1912 -1942) – kapucyn.

Ojciec Florian, urodzony w 1912 r. w Żdżarach, na chrzcie św. otrzymał imię Józef, a w zakonie przybrał imię Florian. Żdżary (Żdżar, Zdar) to niewielka wieś kościelna, położona na Wyżynie Mazowieckiej, na lewym brzegu rzeki Pilicy, przy trasie Rawa Mazowiecka – Nowe Miasto n. Pilicą. Jak podają kroniki parafialne, pierwsze wzmianki o Żdżarach sięgają drugiej połowy XVI wieku. Żdżary już wówczas stanowiły parafię w ziemi rawskiej.

Rodzice Floriana posiadali nieduże gospodarstwo rolne i mieszkali w samych Żdżarach, przy bocznej drodze, tuż za górką św. Jana, nazwaną tak od figury tego Świętego, którą ustawiono w miejscu pierwotnego kościoła drewnianego. Wokół tego kościoła, dawnym zwyczajem, grzebano umarłych. Po mogiłach nie ma już śladu, a na porośniętym trawą wzniesieniu dziś bawią się dzieci i pasą owce.

Po ukończeniu Szkoły Powszechnej w Żdżarach udał się do szkoły w Łomży. Atmosfera domu rodzinnego, przykład bogobojnych rodziców i starszego brata Marcina, przebywanie na łonie natury, gdzie najlepiej czuje się bliskość Boga, skłaniały statecznego i poważnego młodzieńca do przemyśleń i refleksji. Toteż nic dziwnego, że idąc za głosem powołania, wstąpił do Zakonu Braci Mniejszych – Kapucynów. Mszę św. prymicyjną odprawił w 1938 r. w kościele żdżarskim.

Dobrze zapowiadającą się pracę duszpasterską Ojca Floriana w klasztorze Ojców Kapucynów w Lublinie i rozpoczęte studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim przerwała wojna. Niemcy, po wkroczeniu do Lublina, dokonali wielu aresztowań. Wśród aresztowanych 25 stycznia 1940 r. ojców i braci zakonnych znaleźli się Ojciec Florian oraz – również pochodzący ze Żdżar – o. Michał Skorupiński, syn tamtejszego organisty.

Wszystkich aresztowanych ojców i braci osadzono na Zamku w Lublinie, skąd po pięciu miesiącach wraz z grupą 160 więźniów przetransportowano ich najpierw do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen k. Berlina, a następnie przewieziono do obozu koncentracyjnego w Dachau.

Ojciec Kajetan Ambroszkiewicz, współbrat i współuczestnik niedoli obozowej, tak wspomina Ojca Floriana: „Znajomi księża, którym udało się wyrwać z bloku inwalidzkiego, opowiadali, że o. Florian Stępniak był słonkiem całego tego nieszczęśliwego baraku. Zamknięci tam ludzie byli przeznaczeni na śmierć. Umierali dziesiątkami z osłabienia, a od czasu do czasu wywożono ich grupami w niewiadomym kierunku.

Później dowiedzieliśmy się, że uśmiercano ich w komorze gazowej pod Monachium. Kto nie był w obozie, ten nie ma pojęcia, czym dla takich kościotrupów na bloku inwalidzkim, żyjących wiecznie w atmosferze śmierci, było pogodne słowo pociechy, czym mógł dla nich być uśmiech wynędzniałego jak oni kapucyna, który nie poddawał się jednak ogólnej psychozie grozy i strachu, bo nie bał się śmierci, bo wyciągał ku niej swe suche ramiona z taką bodaj miłością, jak ongiś św. Franciszek, śpiewając w ostatniej chwili życia swą pieśń o słońcu i śmierci” (o. Kajetan Ambrożkiewicz).

Gdy przyszła kolej na nazwisko na literę ‚S’, Ojca Floriana zabrano do transportu inwalidów, chociaż czuł się dobrze i mógł jeszcze pracować. Został zagazowany 12 sierpnia 1942 r. Ciało najprawdopodobniej zostało spalone w krematorium.
Jest w gronie 108 męczenników, nazistowskiego terroru, zamordowanych przez niemieckiego okupanta podczas II wojny światowej. Zostali oni beatyfikowani przez Jana Pawła II w Warszawie w dniu 13 czerwca 1999r.

Liturgiczne wspomnienie obchodzone jest 12 czerwca.

Maksymilian Maria Kolbe (1894-1941)

Św. Maksymilian Maria Kolbe urodził się 8 stycznia 1894 r. w Zduńskiej Woli, niedaleko Łodzi w środkowej Polsce. Ochrzczony tego samego dnia otrzymał imię Rajmund. Rodzina jego przeniosła się następnie do Pabianic. Wzrastając w chrześcijańskiej atmosferze rodzinnego domu ukończył tam Rajmund szkołę powszechną i rozpoczął naukę w szkole średniej. W 1907 r. trzynastoletni Rajmund wstąpił do Małego Seminarium Duchownego 00. Franciszkanów we Lwowie.

Ukończył tu gimnazjum i uświadomił sobie w pełni powołanie do zakonu św. Franciszka, które zrealizował prosząc o przyjęcie do nowicjatu 00. Franciszkanów (Bracia Mniejsi Konwentualni). Nowicjat rozpoczął 4 września 1910 r. otrzymując równocześnie zakonne imię Maksymilian. Pierwsze śluby zakonne złożył 5 września 1911 r.

Lata 1912-1919 spędził św. Maksymilian w Międzynarodowym Kolegium 00. Franciszkanów w Rzymie. Tu przygotował się do kapłaństwa i w Stolicy chrześcijaństwa dopełnił swojej franciszkańskiej formacji. U przełożonych zasłużył w okresie swego pobytu w Kolegium na zaufanie. Współbracia podziwiali jego gorliwość zakonną. Wszyscy obserwowali prawdziwą świętość. W dniu 1 listopada 1914 r. złożył uroczyste wieczyste śluby zakonne. W 1915 r. otrzymał doktorat z filozofii, a w 1919 z teologii.

Święcenia kapłańskie otrzymał 28 kwietnia 1918 r. W dniu następnym odprawił pierwszą Mszę św. w kościele S. Andrea delle Fratte, przy ołtarzu Matki Bożej Niepokalanej, w kaplicy, gdzie kiedyś ukazała się Ona Alfonsowi Ratisbonne. Swoje myśli i pragnienia św. Maksymilian ujął krótko w zdaniu: „Odnowić wszystko w Chrystusie przez Niepokalaną”. Temu celowi ma służyć założone przez niego w dniu 16 października 1917 r. „Rycerstwo Niepokalanej” (Militia Immaculatae – międzynarodowy skrót nazwy tego ruchu: M.I).

Przytoczone słowa św. Maksymiliana wyrażają również w sposób szczególny ów dziwny niepokój Boży, jaki towarzyszył mu przez całe życie i pchał go do co raz to nowych inicjatyw apostolskich, dopóki nie oddał swojego życia w ofierze miłości za bliźniego. W parze z tym niepokojem szedł nadprzyrodzony ferment, jaki Święty wnosił w swoje środowisko zapalając innych miłością i troską o zbawienie dusz.

W 1919 r. św. Maksymilian wrócił do Polski. Mimo trawiącej go choroby i konieczności poddawania się kuracji gorliwie oddawał się misji kapłańskiej i organizowaniu Rycerstwa Niepokalanej. W 1919 r. otrzymał od biskupa krakowskiego pozwolenie na druk „Dyplomika M.I.” i rozpoczął pracę nad szerzeniem tego Stowarzyszenia wśród wiernych. W 1922 r. rozpoczął wydawanie miesięcznika pt. „Rycerz Niepokalanej”, który był pomyślany jako organ Rycerstwa Niepokalanej. W tym samym czasie otrzymało ono kanoniczne uznanie ze strony Wikariatu Rzymu jako tzw. „Pia Unio” – „Pobożny Związek”. Dzięki temu M.I. stała się ruchem ogarniającym co raz szersze rzesze wiernych wszystkich stanów.

W Polsce tymczasem św. Maksymilian stworzył silny ośrodek wydawniczy Rycerstwa Niepokalanej, najpierw w Grodnie, a potem w założonym przez siebie Niepokalanowie. Na powstanie tego ostatniego złożyły się gorliwość apostolska O. Kolbego, jego wierność Bożym natchnieniom, życzliwość ofiarodawcy terenu księcia Druckiego-Lubeckiego i współpraca braci ze swojej, polskiej prowincji zakonnej, zwłaszcza jej przełożonych. W ten sposób powstała w 1927 r. franciszkańska wspólnota, oddana modlitwie, apostolstwu prasy, gorliwemu wypełnieniu Reguły św. Franciszka i wcielaniu w życie najwyższych wartości ewangelicznych.

Leżący około 50 km na zachód od Warszawy Niepokalanów stał się ogniskiem promieniującym na całą Polskę, a niebawem również na inne kraje. Stąd nawiedzał też okoliczne parafie, m.in. też i Sochaczew, głosił w nich kazania i rekolekcje. W 1930 r. wyruszył wraz z czterema braćmi jako misjonarz na Daleki Wschód. W kwietniu tego roku stanął na ziemi japońskiej. Przyjęty życzliwie w Nagasaki przez miejscowego biskupa już w maju wydał po japońsku pierwszy numer Rycerza Niepokalanej. Następnie na zboczu góry Hicosan, na peryferiach miasta, ufundował klasztor, który nazwał „Ogrodem Niepokalanej” – po japońsku: „Mungenzaio no Sono”. W ten sposób powstał drugi Niepokalanów. Opierając się o zasadę całkowitego ubóstwa i ta wspólnota franciszkańska pragnęła zdobyć cały świat dla Matki Bożej.

Św. Maksymilian, gorliwy apostoł Maryi, pragnął zakładać coraz to nowe Niepokalanowy po całym świecie. W 1936 r. przełożeni odwołali go jednak do Polski. Tu Bóg wyznaczył mu rolę świadka doskonałej miłości podczas okrutnych wydarzeń drugiej wojny światowej. W latach 1936-1939 Niepokalanów polski osiągnął szczyt swojego rozwoju pod względem liczby powołań jak również nakładu wydawanych czasopism. Liczba braci w Niepokalanowie sięgała 800. Wydawali oni książki, dziełka religijne, czasopisma. „Rycerz Niepokalanej” dochodził do 750.000 egzemplarzy miesięcznie.

Wrzesień 1939 r. był początkiem bolesnej, zarazem jednak chwalebnej próby krwi, przewidzianej zresztą przez św. Maksymiliana. Nieludzka, antychrześcijańska ideologia popchnęła brutalne siły hitlerowskie do napaści na Polskę. Rozpoczęły się lata wyniszczenia i ucisku. Nie mógł nie znaleźć się wśród prześladowanych również Niepokalanów i jego Założyciel. Św. Maksymilian przyjął jednak z heroicznym poddaniem się woli Bożej nowe warunki życia.

Otwarł bramy klasztoru dla uciekinierów, rannych, chorych, głodnych, wystraszonych, dla chrześcijan i dla żydów. Niósł pomoc materialną i duchową. Niebawem, 19 września 1939 r. policja nazistowska wywiozła go wraz z braćmi, którzy mogli pozostać w Niepokalanowie, do obozu koncentracyjnego w Amtitz. W grudniu tegoż roku pozwolono im jednak na powrót do Niepokalanowa. Niemcy zdawali sobie sprawę z duchowej siły, jaka tkwiła w Niepokalanowie i promieniowała stąd na uciśniony naród. Znali również intencje, jakie ożywiały mieszkańców Niepokalanowa. Sam św. Maksymilian oświadczył wprost okupantom: „Jesteśmy gotowi oddać życie za nasze ideały”.

W dniu 17 lutego 1941 r. gestapo wywiozło go na Pawiak. Tam cierpiał pierwsze tortury od nazistowskich strażników. Jednakże już 28 maja przewieziono go do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Obecność swoją w tym sławnym miejscu zagłady zaznaczył O. Kolbe świadectwem heroicznej wiary katolickiego kapłana, gotowego oddać życie zą drugich. Był gotów na złożenie daru najwyższego, o jakim marzył od dzieciństwa.

Swojej miłości nadał wymiar ewangeliczny: „Da te ipsum aliis = Amor” – „Oddaj siebie drugim, oto Miłość”. Dokonał tego w dniu, gdy dobrowolnie, wiedziony miłością ku bliźniemu, zajął miejsce człowieka – swojego w ludzkiej rodzinie brata – skazanego wraz z innymi na śmierć głodową. W wigilię Wniebowzięcia Matki Bożej, 14 sierpnia 1941 r. Niemcy dobili go zastrzykiem fenolu.

Papież Paweł VI ogłosił go 17 października 1971 r. Błogosławionym. A Ojciec św. Jan Paweł II, w dniu 10 października 1982 r. włączył O. Maksymiliana Kolbego do grona Świętych Męczenników.

Liturgiczne wspomnienie obchodzone jest 14 sierpnia.

Św. Urszula Ledóchowska (1865 – 1939)

Julia Ledóchowska późniejsza s. Urszula przyszła na świat 17 kwietnia 1865 r. – w Loosdorf (k. Wiednia) – jako druga córka Antoniego Ledóchowskiego – emigranta politycznego i Józefiny Salis-Zizers, z pochodzenia Szwajcarki. Dzięki atmosferze domu rodzinnego, miała wyjątkowo szczęśliwe dzieciństwo. Była dzieckiem o łatwym charakterze, dużej inteligencji i wszechstronnych uzdolnieniach. Co najważniejsze jednak, od najwcześniejszych lat doświadczała i uczyła się wzajemnej miłości, dobroci i radości.

Z tym kapitałem weszła później w życie dorosłe. Osiemnaste urodziny Julia obchodziła już w kraju, gdyż rodzina Ledóchowskich przeniosła się do Lipnicy Murowanej k. Bochni. W tym czasie dojrzewało w niej powołanie zakonne. Miała 21 lat, gdy wstąpiła do klasztoru urszulanek w Krakowie. Po złożeniu w 1889 roku ślubów wieczystych podjęła najpierw pracę nauczycielską w prowadzonej przez urszulanki szkole z internatem. Nauczała przedmiotów matematyczno-przyrodniczych i języków obcych, po francusku wykładała też historię sztuki i literatury, udzielała lekcji malarstwa, a i sama sporo malowała. Najwięcej jednak troski i zapału wkładała w pracę wychowawczą.

Po rewolucji 1905 r. otwiera się możliwość pracy apostolskiej i wychowawczej w Rosji. W lipcu 1907 r. z błogosławieństwem i pozwoleniem papieża Piusa X na życie zakonne w konspiracji, wyjeżdża do Petersburga. W Petersburgu, w polskiej parafii św. Katarzyny, obejmuje internat dla dziewcząt, a w 1910 r. rozszerza działalność również na Finlandię. W miejscu, które na cześć Matki Bożej nazwała Merentähti – Gwiazda Morza – otwiera gimnazjum oraz nowicjat dla coraz liczniejszych kandydatek, a wśród okolicznych Finów, luteranów, rozpoczyna pracę, którą dziś nazwalibyśmy ekumeniczną.

Działalność m. Urszuli przyciąga jednak uwagę władz carskich, powoduje rewizje i oskarżenia, a w 1914 r. staje się przyczyną wydalenia jej z Rosji. Samotne początki w Sztokholmie były bardzo trudne. Na życie zarabiała udzielając lekcji francuskiego, sama jednocześnie ucząc się szwedzkiego prowadzi intensywne życie duchowe i obfitą korespondencję. Tak jak wszędzie, tak i tu na pierwszym planie jest praca wśród dzieci i młodzieży.

Dla skandynawskich dziewcząt powstaje koło Sztokholmu szkoła języków obcych wraz z internatem, a w Danii – dom dla sierot polskich robotników sezonowych. Skwapliwie wykorzystuje każdą okazję do działania dla nie istniejącej na mapach Ojczyzny między innymi współpracując z Generalnym Komitetem Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce, założonym w Szwajcarii z inicjatywy H. Sienkiewicza i I. Paderewskiego. Przez prawie trzy lata wygłosiła około 80 odczytów w wielu miejscowościach Szwecji, Danii i Norwegii.

W 1918 r. Matka Urszula postanawia wracać do odrodzonej Ojczyzny. Tam bowiem widzi teraz najważniejsze pole pracy. 7. 06. 1920 r. uzyskała zgodę Stolicy Świętej na przekształcenie autonomicznego domu, którego była przełożoną, w zgromadzenie apostolskie. Stąd dzień ten można uznać za datę narodzin urszulanek Serca Jezusa Konającego, zwanych również urszulankami szarymi. W sierpniu tego samego 1920 r. siostry z polskimi dziećmi opuszczają Danię i osiadają w Pniewach pod Poznaniem.

Niezwykle cenne okazują się doświadczenia minionych lat tułaczki. Pomagają one w dostosowaniu stylu życia zakonnego do zupełnie nowych potrzeb Kościoła i powojennego świata. Powstają coraz to nowe placówki szarourszulańskie (m. in. w Łodzi przy ul. Czerwonej i Ozorkowie, które założyła osobiście) o różnorodnym profilu, w zależności od środowiska. W 1930 r. założyła dom zakonny sióstr urszulanek w Łęczycy. W chwili jej śmierci istniało prawie 40 wspólnot Zgromadzenia, także we Włoszech i Francji. Śmierć zastała ją w drodze – 29. 05. 1939 r. w Rzymie.

Beatyfikacji Urszuli Ledóchowskiej dokonał papież Jan Paweł II 20 czerwca 1983 roku w Poznaniu. Dziesięć lat później, 18 maja 2003 roku, na Placu Świętego Piotra w Rzymie, papież Jan Paweł II kanonizował czterech nowych świętych, w tym Urszulę Ledóchowską.

Liturgiczne wspomnienie obchodzone jest 29 maja

Błogosławiony ks. Wincenty Matuszewski (1869-1940)

Urodził się 3 marca 1869 roku w Chruścieńskiej Woli koło Kutna. Był synem Józefa i Józefy z domu Stróżyńskiej. Wyższe Seminarium Duchowne ukończył we Włocławku. Tam też 17 lutego 1895 r. został wyświęcony na kapłana przez bp. Aleksandra Bereśniewicza. Pierwszą placówką, do której został skierowany była Widawa. Pracował także w Nieszawach, Częstochowie w parafii św. Zygmunta, a także w Ostrowążach i przez wiele lat w Moszczenicy, gdzie zasłynął jako wyjątkowy duszpasterz i budowniczy. W tym czasie z jego inicjatywy i przy zaangażowaniu parafian, została otynkowana nowa plebania, ogrodzono teren wokół kościoła, powiększono i ogrodzono cmentarz grzebalny, zbudowano dom ludowy i ochronkę, a przede wszystkim zakupiono ołtarze główne do kościoła i kaplicy Matki Bożej. Zdecydowanie wzrosła także liczba osób uczęszczających na Msze św. i nabożeństwa. Po dziewięciu pracowitych latach spędzonych w Moszczenicy, tuż przed zakończeniem I wojny światowej ks. Matuszewski został przeniesiony do parafii w  Osięcinach. Tam wypełniając obowiązki duszpasterza i administratora parafii, pełniąc także funkcje społeczne wytwarzał wokół siebie atmosferę tolerancji i wzajemnego zrozumienia. Ceniono go jako kaznodzieję i nauczyciela religii w szkole. Jak podkreślają pamiętający go jeszcze parafianie zawsze umiał dostrzegać ludzi biednych i potrzebujących.  Poza parafianami, szacunkiem darzyła go także dość duża wspólnota Żydów i Niemców mieszkający w Osięcinach. 10 września 1939 r. w dniu wejścia Niemców do miasteczka ks. Wincenty Matuszewski znalazł się wśród 22 zakładników, których okupanci wzięli jako zabezpieczenie przed atakami na swoich żołnierzy. Przez jedną noc wszystkich przetrzymywano w Domu Ludowym. W tym czasie  ksiądz proboszcz podtrzymywał wszystkich uwięzionych na duchu. Zapewniał o szybkim uwolnieniu, spowiadał i otaczał modlitwą. By dzielić los na równi z innymi zakładnikami odmówił przyjęcia koca i poduszki jaki mu zaproponowano.

Po uwolnieniu przez następne miesiące wyciszał zaostrzające się konflikty między mieszkańcami. Do dziś wspomina się, że podczas okupacji, w warunkach zrozumiałej nienawiści do ludności niemieckiej stanął w obronie Niemca, ratując mu życie. Pomimo narastających restrykcji i gróźb przez cały czas pełnił też posługę duszpasterską. Realne niebezpieczeństwo utraty życia zawisło nam kapłanami w 1940 r. kiedy funkcję komendanta policji w Osięcinach objął Johan Pichler, a burmistrzem został Ernst Daub, znani z nienawiści do kapłanów.  Oni to podjęli decyzję o zgładzeniu księży. Dowiedziawszy się o ich zamiarach były burmistrz Arndt, poinformował duszpasterzy o grożącym im niebezpieczeństwie, prosząc by jak najprędzej opuścili parafię. Odpowiedzią ks. proboszcza były słowa: „Ja was, dzieci, nie opuszczę”. Namawiał natomiast księdza prefekta, by ratował się ucieczką. Ten jednak odmówił.  Nocą z 23 na 24 maja 1940 r., po Uroczystościach Bożego Ciała, na  plebanię wtargnęli Pichler i Daub. Po otworzeniu drzwi kazali księżom natychmiast się ubierać. Obu zapakowali do samochodu wcześniej  zadając im razy.  W Witowie 5 km od Osięcin zabili ich strzałami z pistoletu .
Informacja o uprowadzeniu księży jeszcze w nocy poruszyła nie tylko katolików, ale i Żydów, którzy niezwłocznie pod kierunkiem rabina rozpoczęli zbiórkę złota w celu wykupienia kapłanów.  Wczesnym rankiem w rowie przy szosie znaleziono zabitych. Obok ciał leżał brewiarz ks. Matuszewskiego z tkwiącą w nim kulą. Pogrzeb kapłanów, w którym poza wiernymi uczestniczyli nawet przedstawiciele żandarmerii niemieckiej odbył się 27 maja. Ku zdziwieniu parafian, sprawcy zbrodni zostali wkrótce aresztowani i skazani na karę więzienia. Panowało przekonanie, że dochodzenie rozpoczęto na skutek starań niemieckich rodzin, mieszkających od dawna na terenie parafii Osięciny, za którymi ks. Matuszewski wstawiał się  na początku września 1939 r.

Błogosławiony ks. Wincenty Matuszewski jest w gronie 108 męczenników, nazistowskiego terroru, zamordowanych przez niemieckiego okupanta podczas II wojny światowej. Zostali oni beatyfikowani przez Jana Pawła II w Warszawie w dniu 13 czerwca 1999r.

Liturgiczne wspomnienie obchodzone jest 12 czerwca.